Piłkarze Sokoła Aleksandrów pokonali na własnym boisku Mozovię Rawa Maz. 4:2 (1:0). Aleksandrowianie zapewnili dreszczyk emocji!
Tego scenariusza nie spodziewał się chyba nikt. W 45. minucie wynik otworzył Adam Zieliński. Siedem minut po przerwie drużyna trenera Radosława Koźlika prowadziła już 2:0 po trafieniu Karola Pawlikowskiego i wydawało się, że ma mecz pod kontrolą.
Chwilę później wszystko się jednak posypało. Ten sam zawodnik popełnił błąd, który wykorzystał Mateusz Białek, a zaledwie dwie minuty później było już 2:2.
W 90. minucie Sokół mógł przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale rzutu karnego nie wykorzystał Karol Pawlikowski. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, w doliczonym czasie gry bohaterem został… ponownie Pawlikowski. W 94. minucie świetnie rozegrany rzut wolny przez Igora Kanię zakończył się jego skutecznym strzałem.
Pięć minut później wynik na 4:2 ustalił Patryk Śmitkiewicz. Sokół po niezwykle emocjonującym spotkaniu sięgnął po zwycięstwo. Trzeba przyznać, że także z dużą dozą szczęścia. A sam Karol Pawlikowski przeżył w tym meczu prawdziwy rollercoaster. Od bohatera, przez antybohatera, aż po postać, która ostatecznie przesądziła o wygranej.
Sokół Aleksandrów – Mazovia Rawa Maz. 4:2 (1:0)
Bramki: 45. A. Zieliński, 52. Pawlikowski, 90+4. Pawlikowski, 90+9. Śmitkiewicz – 61. Białek, 63. Badur.
Sokół: Rogalewicz – Jakubowski, Wolinowski, Pawlikowski, Chmielewski – Rozwadowski (78. Śmitkiewicz), Walada, Gałązka, J. Zieliński (63. Rzepa) – Kania, A. Zieliński (78. Nowacki).