Sokół Aleksandrów C1 Trampkarz rocznik 2011 i młodsi przegrał wyjazdowe spotkanie z SMS Łódź 0:5. Przegrał, bo nie miał zmian. Jest apel do rodziców!
Podopieczni trenerów Radosława Wasiaka i Karola Pawlikowskiego udali się tym razem na trudny teren – do SMS Łódź. Niestety, mimo powołania 17 zawodników, na zbiórce stawiło się jedynie 11, co oznaczało brak możliwości przeprowadzania zmian.
Drużyna z rocznika 2011, wspierana zawodnikami z rocznika 2012, podjęła jednak ambitną walkę. Do 64. minuty nasi chłopcy dzielnie rywalizowali, przegrywając tylko 1:0. Nie była to jednak gra w stylu „obrona Częstochowy”. Swoje okazje mieli m.in. Ignar, Kołodziej i Szymański, sprawiając sporo problemów defensywie SMS-u. Kiedy natomiast rywale dochodzili do sytuacji strzeleckich, świetnie interweniował Witczak, kilkukrotnie ratując drużynę znakomitymi paradami. Na kwadrans przed końcem, przy stanie 1:0, zespół postawił wszystko na jedną kartę i otworzył się bardziej w ofensywie. Niestety, grając cały mecz bez zmian, w końcówce zabrakło sił. Gospodarze wykorzystali to bezlitośnie, zdobywając cztery bramki i ustalając wynik spotkania na 5:0.
Nie lubię takich sytuacji, gdy na godzinę przed meczem dowiaduję się, że zawodników nie będzie, bo ktoś nie wrócił z wyjazdu albo nagle „boli go noga”. To zachowanie nieodpowiedzialne – zarówno ze strony zawodników, jak i rodziców. Trzeba pamiętać, że zapisując dziecko do akademii, bierze się odpowiedzialność także za drużynę i trenera, który na tych chłopców liczy. Takie sytuacje zniechęcają innych i dają zły przykład, pokazując, że można postępować w ten sposób bez żadnych konsekwencji. Dla mnie to nie do przyjęcia. Gdybym wiedział wcześniej o absencjach, mógłbym zabrać na mecz chłopców z rocznika 2012. Oni zyskaliby cenne doświadczenie, sam wynik mógłby wyglądać inaczej. W tym wieku rezultat również ma znaczenie, bo buduje pewność siebie i motywację do dalszej pracy – zakończył trener Radosław Wasiak.
fot. Konrad Nowacki, archiwum